Kicia
piątek, 01 stycznia 2010 12:28
Kicia
Kicia
Kicia
ur. w 1994
Mieszka w psim przytulisku i bardzo dobrze sobie radzi żyjąc w gromadzie psów. Jest bardzo przymilna. Widać, że z wiekiem coraz mniej się bawi. Ale jak na razie nie choruje. Jest śliczną, piękną, błyszczącą koteczką.
Tel. 833-81-30; 0-693-34-99-78
Poprawiony: niedziela, 10 stycznia 2010 01:02
Elvis
piątek, 01 stycznia 2010 12:26
Elvis
Elvis
ur. we wrześniu 2007
Znaleziony 5.10 na bazarze Wolumen, prawdopodobnie nie został sprzedany. Przerażony, zmarznięty krzyczał prosząc o pomoc. Ma apetyt, lubi towarzystwo innych kotów.
Elvis jest bardzo delikatnym kotkiem. Jako kociak bardzo długo chorował. Toczyła się wręcz walka o jego życie. Urósł, przytył. Jest pieszczochem. Wykonane ostatnio badanie krwi (12 sierpnia 2008) wykazały chorą wątrobę. Obecnie Elvis dostaje kroplówki. Zostanie również wykonane USG wątroby. Patrząc na kotka absolutnie nie widać po nim choroby. Jedyną pozostałością po wcześniejszej chorobie jest lekko przekrzywiona główka, która powoli zaczyna wracać do normalnej pozycji.
Elvis jest odrobaczony, zaszczepiony, testy na białaczkę i wirusowe zapalenie otrzewnej wyszły ujemne.
USG wykonane przez dr. Marcińskiego wykluczyło obecność wody w jamie brzusznej.
11.07.2009)Od października zeszłego roku Elwis cały czas otrzymywał
leki na wątrobę,ponieważ i tym razem wyniki krwi nie były dobre.Chociaż
kotek przytył i miał lepszy apetyt,nic tak naprawdę nie wskazywało że
jest żle. Obecne bad,krwi wykazało że jest lepiej i rokowania podania
narkozy były dobre. Elwis mimo młodego wieku miał bardzo słabe
zęby,kamień i silny stan zapalny musiał mieć wyrwane wszystkie zęby
(07.07.2009)-pozostały tylko kły .Oczywiście konieczna kuracja
antybiotykowa i leki przeciwbólowe.Po tak poważnym zabiegu kotek
zdecydowanie poczuł się lepiej,przestał się chować,dostał szalonego
apetytu,tak jak by nadrabiał zaległości .
Jest coraz większym pieszczochem,najbardziej lubi się przytulać do
Wafla,którego tez często myje.
Tel. 833-81-30; 0-693-34-99-78
Dziewczynka
piątek, 01 stycznia 2010 12:24
Dziewczynka u Ewy
ur. 2000 r.
Niewielkiej postury, ale z wielkim sercem, śliczna bialo-bura sunia,
urodzona w 2000 roku. Bardzo grzeczna i mądra, zdrowa, bardzo pieszczotliwa, kolanowa przylepa. Straciła jedno oko - została pogryziona przez psy.
Wysterylizowana.
Bardzo pragnie miłości. Ponieważ jest bardzo maleńka,często jest noszona i przytulana.
Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Mysza
piątek, 01 stycznia 2010 12:23
Mysza u Ewy
ur. 1994 r.
Mała ruda sunia z siwym pyszczkiem. Urodzona w 1994 roku. Wysterylizowana, zaszczepiona.
Kocha ludzi. Oczywiście najbardziej kocha Ewę, której nie odstępuje na krok. Toleruje towarzystwo innych piesków. Jest bardzo zazdrosna o swoją panią.
Była znaleziona na Wale Miedzeszyńskim. Biegła, właściwie powłóczyła łapkami, w kierunku Otwocka - prawdopodobnie wyrzucona została z samochodu. Nikt nigdy jej nie szukał. U Ewy jest od 1999 roku.
Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Bobik
piątek, 01 stycznia 2010 12:22
Bobik u Ewy
ur. 1996 r.
Czarny pudelek, urodzony w 1996 r. Do Ewy trafił w roku 2001. Oddali go
właściciele po 5 latach ponieważ za dużo szczekał. Jest nieufny do obcych
ludzi, natomiast ogromnie przyjaźnie traktuje do opiekunów. Szczególnie ukochał Ewę.
Jest spokojny i grzeczny, nie szuka zaczepki z innymi pieskami.
Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Cukierek
piątek, 01 stycznia 2010 12:21
Cukierek
ur. 2003
Jako bezdomny kociak sam "wprosił się" do mieszkania
w którym zamieszkał na stałe. Rozwijał się bardzo ładnie,
bawił się i rozrabiał jak każdy małolat. Bezstresowy.
Uczył wszystkie inny kotki tego, czego robić nie należy,
np. wchodzenia po firance na regal.
Pewnego dnia rano został znaleziony w przedpokoju
leżący w bardzo ciężkim stanie. Zaatakowała go ostra mocznica.
Zaczęła się walka o życie,
w której on starał się z całych sil uczestniczyć.
Cukierek z niezwykłą cierpliwością
znosił wielogodzinne dożylne kroplówki i wszystkie inne zabiegi.
Bardzo intensywne leczenie trwało ok. 2 tygodni.
Przyniosło nieoczekiwanie dobre rezultaty.
Kot zaczął chodzić, jeść samodzielnie.
Oczywiście choroba pozostawiła po sobie następstwa - uszkodzone nerki.
Został kotkiem specjalnej troski i wymaga ciągłego podawania leków.
Konieczną dietą jest karma dla mocznicowców K/D.
Musi mieć podawany lek Solidago - koszt kuracji wynosi 160 złotych.
Musi również mieć przeprowadzane systematycznie badania krwi i moczu.
Stąd jego miesięczne
"utrzymanie" wynosi 100 złotych.
Jak na razie Cukierek czuje się dobrze i chcemy aby tak zostało.
Poprawiony: czwartek, 07 stycznia 2010 01:06
Tony
piątek, 01 stycznia 2010 12:20
Tony
ur. 1. 12. 2000 r.
Kocurek marmurkowy z białymi dodatkami. Jest
zdrowy, czysty, bardzo zabawny, wesoły, wykastrowany.
Lubi towarzystwo innych kotów.
Jest zaszczepiony, niestety bardzo płochliwy i ukrywający się przed ludźmi.
Pieszczotom poddaje się jedynie opiekunce, u której przebywa od kocięcia.
Tel. 833-81-30, 0-693-34-99-78.
Melwin
piątek, 01 stycznia 2010 12:17
Melwin
ur.05. 2003
Został zabrany wraz z rodzeństwem oraz kocią mamą z ulicy Braci Załuskich na Żoliborzu. Starsza pani dokarmiała burą uroczą koteczkę. Wpuszczała koty do mieszkania, gdzie spały sobie na kanapie i fotelach. Gdy przyszła jesień kobieta stwierdziła, że już kotów nie chce. I tym sposobem koty zostały pozbawione źródła pożywienia i miejsca do zamieszkania.
Kocią mamę zabrałam, a kocięta zostały u jednej z wolontariuszek. Były to trzy buraski około 6-cio miesięczne. Alwin znalazł dom, natomiast Paulinka niestety zmarła na skutek wrodzonej wady nerek. Melwin od początku jako najbardziej nieufny nie dawał się oswoić.
Nie może zostać wypuszczony na dwór, gdyż nie dałby sobie rady na wolności. Ma delikatny żołądek, nie wymaga karmy specjalistycznej, ale jedzenie musi być świeże i dobrej jakości, w przeciwnym wypadku kot choruje. Jest dorodnym, dużym, wykastrowanym, zaszczepionym kocurkiem, zaprzyjaźnionym z kotami w Ośrodku Adopcyjnym.
Milki
piątek, 01 stycznia 2010 12:16
Milki
ur. 15. 04. 2000 r.
Milki został znaleziony w piwnicy bloku przy ulicy Broniewskiego jako dorosły wykastrowany kocurek. Był bardzo wychudzony z powodu dręczących go problemów z układem pokarmowym, które jak się okazało, spowodowane były chorobą trzustki. Długotrwała dieta przyniosła ogromną poprawę, jednak nadal Milki nie może jeść wszystkiego. Koniecznie musi dostawać suchą karmę Hills lub Royal Canine, może też jeść dobre puszki Felix lub Gourmet, od czasu do czasu świeżą wołowinę lub drób. Dostaje też ulubione witaminki Eltam. Popija to wszystko nie gazowaną wodą mineralną lub domaga się odkręcenia kranu i pije cieknąca wodę prosto z kranu. Milki jest cudownym kotem, potrafi bardzo dokładnie komunikować swoje potrzeby, kiedy i jak chce być głaskanym. Bez reszty poddaje się pieszczotom Danusi, pokłada się różowym brzuszkiem do góry. Lubi rozmawiać, jest bardzo towarzyski. Jako jedyny z całej gromadki wita wszystkich radośnie, nawet obce osoby. Jest kotem dominantem z silną osobowością - nawet największy kot robi się malutki przy wymianie spojrzeń z Milkim i schodzi mu z drogi. Do "łapoczynów" raczej nie dochodzi. Do innych kotów odnosi się z rezerwą, czasem tylko, kiedy jest w świetnym humorze, bawi się z nimi w berka.
Tel. 833-81-30, 0-693-34-99-78.
Sadełko 2
piątek, 01 stycznia 2010 12:15
Sadełko 2
ur. 1997
Kot wolno żyjący w wieku ok.6-7 lat. Jest podopiecznym Danuty, dokarmianym przez Nią z gromadką innych kotów na Białołęce. Sadełko II był zawsze bardzo płochliwy, pojawiał się i znikał. Po kilku latach nabrał zaufania, podszedł blisko i dał się Danucie pogłaskać. Okazało się, że jest największym z możliwych pieszczochów.
Życie kota wolno żyjącego jest pełne zagrożeń i właśnie Sadełko II przekonał się o tym- samochód pogruchotał tylną łapę kota. Został zabrany przez Danutę do domu.
3.10 został poddany kosztownej operacji chirurgicznej przez lek. wet. Jarosława Wyparta.
W czasie operacji okazało się, że złamanie jest bardzo skomplikowane, doktor pobrał przeszczep ze zdrowej kości ,połamana kończyna jest zgwoździowana i zadrutowana. Rokowania po operacji są dobre, w zależności od tego jak się przyjmie przeszczep.
Sadełko II został poddany operacji jako zdrowy kot, co potwierdziły badania krwi wykonane przed operacją.
Koszt operacji (z dużym rabatem dla fundacji, za który bardzo dziękujemy dr Wypartowi) oraz badania dodatkowe: badania krwi, zdjęcia rentgenowskie, leczenie pooperacyjne i wyjęcie gwoździ wyniosły około 1000 zł.
Wafel
piątek, 01 stycznia 2010 12:13
Wafel
ur. 15. 02. 1998 r.
Jako 3-miesięczny kociak został zabrany z ul. Deotymy
- a właściwie z terenu należącego do kościoła przy tejże ulicy. Wafel
wraz z rodzeństwem, pozbawiony jakiegokolwiek schronienia, mieszkał pod
krzakiem bez względu na pogodę. Kociaki w czasie deszczu tuliły się do
siebie, a było to jesienią.
Jakiekolwiek próby zainstalowania schronienia dla kociąt w krzakach były
bezwzględnie wyrzucane przez porządkowych kościoła.
Ciągle przeganiane i bez dachu nad głową przeraźliwie bały się ludzi.
Niestety tylko jednego kociaka udało się uratować i to tylko dlatego,
że był najbardziej chory. I tak Wafel trafił do mnie.
Na początku tyfus i tasiemce (w ciągu 6 miesięcy 12 krotne odrobaczanie
i trzymiesięczna biegunka), ostre zapalenie uszu, oskrzeli, pęcherza -
choroby następujące jedna po drugiej.
Wafelek jest kotkiem o bardzo drobnej budowie - na skutek niedożywienie
i inwazji tasiemców w dzieciństwie pozostały mu krzywe łapki.
Zdjęcie chorego Wafelka z dzieciństwa zostało wybrane jako logo Fundacji
CANIS.
Pozostał kotkiem bojaźliwym, co nie wyklucza tego, że uwielbia pieszczoty
i zabawy. Jest bardzo przyjazny w stosunku do innych kotków, szczególną
opieką otacza nowo przybyłe, myje je i zachęca do zabawy. Gdy słyszy, że
któryś z kotków płacze, natychmiast biegnie mu na pomoc.
U Wafelka bardzo łatwo rozpoznać rozpoczynającą się chorobę - natychmiast
ropieją mu oczy.
Na wiosnę 2003 roku badanie krwi pokazało, iż ma problem z nerkami (kreatynina
3.5, norma 1-1.8). Po intensywnym leczeniu trwającym ok. 3 tygodni doszło
do normy 1.5. W chwili obecnej powtórne badanie krwi wykazało bakterie
w układzie moczowym. Wymaga leczenia antybiotykowego i musi cały czas
jeść specjalną leczniczą suchą karmę dla kotów ze skłonnościami do mocznicy.
Nie przestrzeganie zaleceń dietetycznych może doprowadzić do nawrotu choroby.
Teraz Wafel ma pięć lat. Ma śliczne futerko i okrągły brzuszek. Bardzo
lubi jeść - być może ogromny głód, jakiego doznał w dzieciństwie, pozostawił
taki ślad w jego psychice.
Duży
piątek, 01 stycznia 2010 12:11
Duży
ur. 23. 03. 2000 r.
Duży pojawił się w miejscu gdzie karmimy koty na Białołęce sześć lat temu.
Przychodził systematycznie. Początkowo całkowicie nieufny, potem dawał
się głaskać, w końcu stał się pieszczochem. Przez te lata bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
Pewnego dnia, zjawił się po dłuższej przerwie, kulejący, z gojącą się
raną wielkości pięciozłotówki na głowie, zmierzwiony na grzbiecie, ogólnie
w bardzo złym stanie. Co można było zrobić? Zapakowałam go do kociego
transportera i pojechaliśmy do lecznicy. Na miejscu został zważony (7
kilogramów!), prześwietlono mu łapkę i zaaplikowano mu serię zastrzyków
z antybiotyku. Łapka okazała się być dawno temu złamana, jest teraz krótsza
o 1.5 cm od drugiej. Podczas prześwietlenia Duży otrzymał niewielką dawkę
narkozy dla uspokojenia. Niestety, nawet ta mała dawka okazała się dla
Dużego bardzo niebezpieczna. Wywołała częściowy paraliż mięśni, przykurcz
głowy, wypadanie trzeciej powieki, problemy z jedzeniem. Przez pewien
czas Duży wymagał podawania pokarmu do pyszczka. Kuracja antybiotykowa
oraz troskliwa opieka postawiły Dużego na nogi. W tej chwili wszystko
już jest w porządku, stare złamanie nie dokucza, łapka jest sprawna, doskonale
bije inne koty. Paraliż się cofnął. Pojawiły się inne kłopoty, Duży zaczął
kichać krwią. Podany antybiotyk zadziałał i w tej chwili, odpukać, krew
z nosa nie leci. Pozostały do leczenia kosztowne drobiazgi jak np. świerzbowiec
w uszach. Duży, mimo że wiele lat spędził na wolności, jest kochanym kotem,
bardzo łagodnym, domagającym się pieszczot. Mamy nadzieje, że to już koniec
jego kłopotów ze zdrowiem.
Po raz kolejny kot przebywał w domu pod opieką Danuty - poddany był chirurgicznej resekcji kła, który powodował ciągłe infekcje kota. Przed planowaną operacją doktor Beata Milewska nieodpłatnie sprawdziła za pomocą biorezonansu, jaki rodzaj narkozy będzie dla Dużego bezpieczny.
Kosztowna operacja i leczenie oraz troskliwa opieka Danuty przyniosły dobre rezultaty - Duży zaczął jeść i powracać do zdrowia. Po dwutygodniowej rekonwalescencji powrócił na Białołękę na swoje terytorium kota wolno żyjącego. Tam będzie nadal doglądany i karmiony przez Danutę.
Balbinka
piątek, 01 stycznia 2010 12:11
Balbinka
ur. 12. 06.1999
Po śmierci swojego jedynego, najukochańszego przyjaciela Carnuszka, została sama - byli nieodłączną parą przez całe jej życie, 8 lat. Inne koty się dla niej nie liczą. Chodziła smutna, przez wiele dni wszędzie go szukała. Minęło sporo czasu zanim pogodziła się ze stratą Czarnuszka.
Teraz pomału nabiera apetytu i zaczyna bardziej interesować się otaczającym ją światem.
Balbinka jest zdrowa, nigdy nie chorowała, ale jest kotka "niedotykalską", chociaż śpi w łóżku z człowiekiem i chętnie się bawi.
Przez tę nieufność trudno dla niej znaleźć odpowiednich opiekunów. Gdyby trafił się dom, w którym mieszka kot potrzebujący towarzystwa i ludzie, którzy nie oczekiwaliby od Balbinki, że będzie ich przytulanką - wówczas chętnie ją wyadoptujemy.
Jest naprawdę śliczną laską-buraską.
Kotka rezydentka będąca w Fundacji o 3 miesiąca życia. Tydzień temu zauważyłam, że kuleje na łapkę.
Prawdopodobnie źle skoczyła przestraszona przez szczeniaki. W tym momencie zostało zerwane wiązadło.
Łapka została włożona w gips, jako pomoc doraźna ponieważ w czasie urlopowym nie było lekarzy.
Siedzi w dużej klatce wystawowej ponieważ musi mieć spokój.
Znosi to bardzo dobrze. W czwartek 13.09, po wizycie u dr. Zurańskiej, będzie podjęta decyzja co do dalszego leczenia. Jest duże prawdopodobieństwo, że być może naderwane ścięgna się zrosły. Jeżeli nie, będzie operacja zszywania ścięgien.
Sauron
piątek, 01 stycznia 2010 12:09
Sauron
ur. 12. 05. 2002 r.
Dwumiesięczny kociak, który w wieku 5 tygodni został przyniesiony do lecznicy.
Zwierzątko miało oczy prawie całkowicie przeżarte kocim katarem. Jego
dotychczasowa opiekunka nie zdawała sobie sprawy z tego, że ropny wyciek
z oczu nie jest sprawą normalną. Został odebrany i przyniesiony do lecznicy
przez jedną z osób współpracujących z Fundacją, ale niestety o jakiś tydzień
za późno. Wzroku prawdopodobnie nie uda się uratować. W tej chwili Sauron
przebywa pod troskliwą opieką Doroty, która stara się z pomocą "wujka"
Jacka (okulisty) wyleczyć kocie oczy. Efekty kuracji już są widoczne i
możliwe, że nie trzeba będzie usuwać prawego oczka. Leczenie jest jednak
bardzo kosztowne - Sauron ma 4x dziennie wkrapiane 3 rodzaje kropli (Naclof,
Braunol i Tobrex) i prawdopodobnie potrwa to jeszcze przynajmniej rok.
Jesteśmy jednak dobrej myśli, bo kociak pomimo swojego kalectwa wygląda
na szczęśliwego i szaleje z podobnie okaleczonym Corwinem.
14.I.2003 Po kolejnej wizycie u okulisty wyrok na prawe oko zapadł
- jest tak zniszczone, że niestety musi zostać osunięte. Na szczęście,
tak jak i w przypadku Corwina, będzie można to zrobić przy okazji kastracji
za kilka miesięcy. Lewe oczko jest już śliczne, Sauron na nie całkiem
nieźle widzi i teraz zajmujemy się tylko "wybijaniem" resztek herpesa.
Prawdopodobnie po wycięciu prawego oka skończą się Sauronowe męki z kropelkami.
Jeśli ktoś zechce sponsorować Saurona, prosimy o wpłatę na
konto Fundacji Canis, z dopiskiem Sauron na .
Sadełko
piątek, 01 stycznia 2010 02:27
Sadełko
ur. 24. 07. 2000 r.
Zając, ponieważ bardzo boi się obcych. Dopiero przy dłuższej znajomości
daje się pogłaskać. Ja osobiście mogę z nim robić wszystko - uwielbia
pieszczoty, zabawy, wspólne polowania na muchy, śpiewa. Wskakuje mi na
ręce, kiedy nie mam zbyt wiele czasu aby się nim zająć. Świetnie udaje
zmęczenie - w czasie biegania. Wzięty był z dworu wraz z mamą i dwiema
siostrami jesienią zeszłego roku. Momentalnie z "dzikiego kota" stał się
kotem domowym - czystym, posłusznym. Już w wieku 9-ciu miesięcy był operowany
- usunięto guz - włókniako-mięśniaka, który na szczęście nie był groźny.
W niedługim czasie odbył zdjęcie kamienia i kastrację. Na wiosnę, w maju
2001 r. pojawiło się prosówkowate zapalenie skóry - autoagresja. Choroba
u kotów nieuleczalna. Dostawał dość długo sterydy. Badanie krwi wykazało
spadek odporności. W chwili obecnej sterydy zostały odstawione, a choroba
nie daje dokuczliwych objawów. Mimo to, Sadełko cały czas jest pod obserwacją
weterynarzy.
Od kociaka był kotem delikatniejszym od innych, czemu zaprzecza jego dorodna postawa.
Grudzień 2004 - trudności w wyleczeniu przeziębienia i pojawiające się objawy autoagresji,
jak również wzmożone pragnienie, nakłoniły mnie do wykonania badania krwi kotu
- stwierdzono cukrzycę i znacznie podwyższone parametry wątrobowe.
Oprócz leków i diety, zalecono bardzo częste badanie moczu oraz podawanie leku podnoszącego odporność.
W ostatnim czasie u Sadełka pojawiła się autoagresja układu limfatycznego.
Jako kotek cukrzycowy absolutnie nie może dostawać żadnych sterydów.
Jedynum skutecznym sposobem jest podawnie kotu bardzo wysokiej jakości witamin np. Vita pet.
Po intensywnym podawniu przez ok. miesiąc objawy znikają.
Dodatkowe koszty leczenia Sadełka to 140 zł miesięcznie.
Poprawiony: piątek, 01 stycznia 2010 12:08
Gwiazda
piątek, 01 stycznia 2010 02:22
Gwiazda
ur. 27. 11. 2000 r.
Urocza kotka długowłosa, biała z czarnym ogonem. Była prawdopodobnie niechcianym
prezentem gwiazdkowym, wyrzuconym po świętach. Gwiazda straciła jedno
oczko. Drugie zostało uratowane. Koteczka czeka na bardzo opowiedzialnego
opiekuna, gdyż wymaga dużej troski.
Gwiazda zamieszkała z innymi zwierzątkami pod bardzo troskliwą opieką
pani Mirki i jej rodziny. W dalszym ciągu ma problem z oczami. Jest pod
stałą kontrolą dr Jacka Garncarza. W czerwcu wystąpiły problemy z sercem,
ale podobno z tego wyrośnie. Jak przystało na Gwiazdę jest piękna, kapryśna
i kochana. Leczenie jest kosztowne i w całości pokrywane jest przez Fundację
Canis. Same krople do oczu kosztują: 1 buteleczka Naclof 25zł, 1 buteleczka
Tobrex 26 zł.
Smarkata
piątek, 01 stycznia 2010 02:21
Smarkata
ur. 09. 10. 2002 r.
Smarkata w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ trafiając do Fundacji była wówczas najmłodszą z kotów oraz z ropnym katarem. Była bardzo chorą koteczką, znalezioną pod laskiem Olszynka na Bielanach - leżała w trawie skulona, padał deszcz. Bardzo długo była leczona, mimo iż była kotna, dostawała bardzo silne antybiotyki. Malutkie kotki zaraz po urodzeniu zostały uśpione.
Niestety Smarkata nigdy nie będzie już zdrową kotką gdyż urodziła się z rozszczepieniem podniebienia miękkiego, nosek ma ciągle zatkany, trudności w oddychaniu, jest niemalże karmiona. Smarkata jest bardzo pieszczotliwa i bardzo lubi się bawić. Ma piękne miodowe oczy i trochę przedłużoną sierść. Wysterylizowana. Obecnie ropny wyciek z nosa znacznie się zmniejszył dzięki kilkukrotnym naświetlaniom lampą Zeptera. Smarkata bardzo to lubi, kiedy widzi lampę, przychodzi i czeka na swoją kolej.
Dzięki sponsorom kicia dostaje wysokiej klasy sucha karmę w postaci drobnych kuleczek, której jedzenie nie sprawia jej kłopotu. Dzięki niej wyraźnie przytyła i zrobiła się błyszcząca.
Wojtuś
piątek, 18 grudnia 2009 01:14
Wojtuś
Urodzony w 1999 roku
Wojtuś ur. w 1998 a może w 2000 tego nie da się z całą pewnością ustalić. Do pani Liliany trafił prosto ze wsi. Uciekł od właściciela gdzie nie był dobrze traktowany. Ponieważ przytulisko pani Liliany było przepełnione do granic możliwości Wojtuś zamieszkał pod płotem, bez budy i własnego kąta. Po jakimś czasu udało się zagospodarować miejsce na budę dla Wojtusia. W tak zwanym międzyczasie dopadła go babeszjoza - na leczenie został zabrany do wolontariuszki Fundacji Canis. Gdy wyzdrowiał nabrał ciałka i kondycji, jednak z dawnego życia, kiedy to zaznał głodu, został mu nawyk zakopywania otrzymanych mięska, chlebka, smakołyków. Potem gdy wykopał chodził z zapiaszczonym smakołykiem i szukał nowego i bezpieczniejszego miejsca. Wojtuś pamięta każdy dołek z ukrytym "skarbem" i wykopuje skrzętnie nawet po dłuższym czasie. Żyje w zgodzie z psami, kotów troszkę się obawia. Warczy tylko wtedy gdy pilnuje swojego ukrytego smakołyku. Ale nigdy na człowieka. Można mu bezpiecznie wyjąć ten smakołyk z gardła. Uwielbia głaskanie po brzuszku, robi bęc na w błotnistą kałużę, byle tylko zaznać pieszczot. Jest psem niezwykle pojętnym. Choć nigdy wcześniej nie mieszkał w domu, bardzo szybko nauczył się chodzić na smyczy, po schodach, jeździć windą. Chyba tylko właśnie dzięki tej psiej mądrości udało mu się przetrwać i przetrzymać złe warunki w czasach jego życia na wsi. Miał niefortunną przygodę. Kiedy strzegł swojego skarbu, rzucił się na niego mały, niespełna 3-kilogramowy Pikuś. Wojtuś obtarł sobie szyję oraz uderzył się w głowę o pobliską paletę. Na skutek tego uderzenia nastąpiła kontuzja oka - niestety nie widzi na nie. Trochę mu to może utrudniać adaptację w nowych miejscach, ale przecież bardzo szybko się uczy. W domu jest idealnie grzeczny, wielką miłością darzy człowieka, nie pamiętając mu wiele lat poniewierki, której zaznał dzięki ludziom. Nie potrzebuje długich spacerów i marzy o domku z ogródkiem, lub mieszkaniu na parterze z kawałkiem zieleni. Ponieważ większość życia niedojadał, lub jadał produkty bezwartościowe, ma problemy z nóżkami, ale ogólnie jest zdrowy, żywotny i bardzo radosny. Po nocach śni mu się własny człowiek, który obdarzy go uczuciem.
Tel.: 0 22 833-81-30, 0-693-34-99-78, 0-501 147 350, 022 751 33 80
Poprawiony: niedziela, 10 stycznia 2010 15:59
Zezia
wtorek, 08 grudnia 2009 00:43
Zezia ur. w styczniu 2006
Nieufna koteczka, wysterylizowana i zaszczepiona. Nie lubi towarzystwa człowieka i nie daje się oswoić. Nie przyjaźni się też z innymi kotami. Ma problemy ze zdrowiem, które się bardzo trudno leczy.
Od końca 2008 roku Zezia choruje. Znacznie schudła, ma okresy gdy nie chce jeść. Ma ropny wyciek z nosa, nadżerki w pyszczku. Niestety badania i testy nie wykazały co koteczce dolega. Leczenie antybiotykami przynosi poprawę, jednak po paru miesiącach lepszego samopoczucia następuje pogorszenie.
Zezia ma wolę życia bo gdy dochodzi do siebie nadrabia jedząc jak smok. Ma dobre samopoczucie, bawi się, biega.
Tel. 0-22-833-81-30; 0-693-34-99-78
Poprawiony: sobota, 09 stycznia 2010 23:07
|
|