Co dwa koty to nie jeden.

Wiele osób posiadających kota dochodzi po jakimś czasie do wniosku, że zbyt dużo czasu spędza on samotnie ze względu na ich tryb życia, lub tez "dojrzewają" do obcowania z większą ilością kotów pod jednym dachem.
Słowem, postanawiają, że dla towarzystwa swemu kotu i sobie przygarną jeszcze jedno zwierzę. Pod każdym względem słuszna to decyzja, lecz może się zdarzyć, że przyniesiony do domu nowy lokator nie zostaje zaakceptowany przez kociego gospodarza.
Trzeba wtedy szukać domu dla świeżo adoptowanego kociaka lub - jeśli zostanie - żyć w pewnym dyskomforcie z nie lubiącymi się współlokatorami.
To są, na szczęście, sytuacje sporadyczne. Większość kotów jakoś się dogaduje, a nawet zaprzyjaźnia (może z wyjątkiem stuprocentowych samotników, bo i takie koty też bywają).
Ten przydługi wstęp ma prowadzić do sugestii, aby osoby nie posiadające jeszcze kota, a noszące się z zamiarem jego przygarnięcia, wzięły od razu dwa koty.

Bardzo często na internetowych stronach adopcyjnych można znaleźć ogłoszenia o kocich parach - może to być rodzeństwo, lecz niekoniecznie. Jeśli koty już zaprzyjaźniły się w sposób naturalny, będą najlepszymi w świecie partnerami, a dla ludzi niekłopotliwym "nabytkiem". Obie strony unikną stresującego okresu adaptacji i do pierwszych chwil wspólnego zamieszkania rozpocznie się kocio-ludzka sielanka. Zaręczam, że nie ma przyjemniejszego widoku, niż wtulone w siebie, myjące się nawzajem z czułością, lub brykające razem koty.
Przecież to zrozumiałe, my też nie zaprzyjaźniamy się z każdym, lubimy dobierać sobie towarzystwo - więc jeśli koty już się "dobrały" , będą trwać w symbiozie i cieszyć nasze serca.
Bez dwóch zdań, adopcja kocich par przyjacielskich służy zarówno ludziom, jak i kotom.
Jako przykład można tu opisać historię Freda i Wilmy. Koty te jako nierozłączna para trafiły do Fundacji Canis z piwnicy przy ul. Popiełuszki, 15 marca tego roku.
On oceniony był na 2-3 lata, kotka zna ok. pół roku. Koteczka potwornie przeziębiona, kocur w stanie tragicznym - chudy, zapchlony, z biegunką i (później zdiagnozowaną) grzybicą układu pokarmowego. Pomimo wyleczenia pozostał kotem specjalnej troski, gdyż grzybica może się odnowić.

Ponieważ oba koty nie dogadywały się ze stadem w miejscu przechowywania (Fred tak się bił, że musiał zostać odizolowany), miały po wyleczeniu wrócić do piwnicznego azylu. W przeddzień wypuszczenia Fred złamał łapę z powodu słabych kości. Leczenie miało się przedłużyć, więc poszło ogłoszenie do internetu, że do adopcji są koty w parze. Zgłosiła się Pani Joanna - zabrała do domu Freda i Wilmę 13 sierpnia 2006. Wzięła je, jak powiedziała, właśnie dlatego, że były specjalnej troski. Pani Joanna dużo pracuje, poza domem przebywa większość dnia. Biorąc dwa kochające się stworzenia podjęła bardzo mądrą i dobrą dla kotów decyzję - są razem, nie nudzą się, mogą się do siebie przytulić. A ich opiekunka, pytana o to, jakie ma korzyści, odpowiada z uśmiechem: "Jak koty potrafią nagradzać!"
Proponuję, by Panią Joasię sklonować w setkach egzemplarzy.
Maryla Weiss
Koty przedstawione poniżej, czekają na swój dom w Ośrodku Adopcyjnym
Fundacji CANIS pod opieką Danuty Skarbek. Tel. 833-81-30, 0-693-34-99-78.
|
Marusia i Marcel
wtorek, 15 grudnia 2009 23:54
Marusia i Marcel
ur. maj 2007
Marusia i Marcel to urocze, przymilne kotki, które czekają na swój nowy dom, w którym będą razem.
Koteczka i kocurek są bardzo zaprzyjaźnione. Zaszczepione, odpchlone, wysterylizowane.
Miłe, grzeczne, kochają się bardzo.
Tel.: 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Jesli ktos zechce sponsorowac Marusię i Marcela, prosimy o wplate na
konto Fundacji Canis, z dopiskiem Marusia i Marcel na .
Poprawiony: sobota, 09 stycznia 2010 23:20
|
Czarli i Czaplin
wtorek, 15 grudnia 2009 23:52
Czarli i Czaplin
Urocza kocia parka urodzona 10 kwietnia 2009r, zostały zabrane z
miejsca, w którym nikt za bardzo nie przejmował się ich losem. Teraz
przebywają w domu tymczasowym. Są bardzo wesołe i wyjątkowo chętne do
zabawy, zdecydowanie będą bardzo oddanym przyjacielem człowieka, już
teraz wchodzą na kolana i domagają się poświęcania im uwagi. Jak
przystało na kociaki są małymi odkrywcami,wszędzie muszą zajrzeć,
powąchać i dokładnie poznać. Są zdrowe, w trakcie odrobaczania i
szczepień. Najlepiej dla kotków byłoby gdyby znalazły wspólny dom.
Tel.: 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Poprawiony: sobota, 13 lutego 2010 15:31
Kiko i Dejzi
wtorek, 15 grudnia 2009 23:51
Dejzi i Kiko
ur. w czerwcu 2008
rodzeństwo znalezione w piwnicy na Bielanach, tylko dlatego, ze dziewczynka bardzo głośno krzyczała. Jedna z lokatorek usłyszała i zabrała je do domu. Wymagały karmienia smoczkiem gdyż miały 10 dni. Były wyraźnie rozmnożone w domu i wyniesione na poniewierkę. Są bardzo miłe, przyjazne. Chłopczyk jest bardzo śmiały, dziewczynka spokojniejsza. Czekają na odpowiedzialnych opiekunów, najlepiej w parze, na całe kocie życie. Reagują na głos, są czyściutkie. Jako ze przebywają z psem, lgną do psa. Mogą być z przyjaznym psem.
Tel.: 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Jesli ktos zechce sponsorowac Dejzi i Kiko, prosimy o wplate na
konto Fundacji Canis, z dopiskiem Dejzi i Kiko na .
Poprawiony: sobota, 09 stycznia 2010 23:21
Deli i Denis
wtorek, 15 grudnia 2009 23:49
gal.gif" alt="" vspace="10" width="50" align="absmiddle" border="0" height="35" hspace="5">
Deli i Denis
Ur. maj 2008
trafiły do Fundacji 1 czerwca.
Zostały przywiezione wraz z mamą prosto z bardzo nieprzyjaznego dla nich miejsca.
Mam maluszków okazała się koteczką, która zdecydowanie woli żyć na wolności.
Nie chce kontaktu z człowiekiem. Gryzie i bije łapką w Momocie chęci pogłaskania.
Została wypuszczona do azylu piwnicznego gdzie koty maja kuwetki, swoje bezpieczne legowiska.
Maluchy na początku nieufne dostając smakołyki szybko nabrały zaufania.
Kocurki są dużo bardziej śmiałe od koteczki. Są odrobaczone, zaszczepione, zaczipowane.
Są bardzo przyjazne do psów. Witają się z nimi z ogonkami wesoło podniesionymi do góry.
Trafiły do Fundacji ze świerzbem w uszach. W chwili obecnej uszy są już wyleczone.
Tel.: 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Poprawiony: sobota, 09 stycznia 2010 23:22
Jaskier i Boni
wtorek, 15 grudnia 2009 23:41
Jaskier i Boni
ur. w czerwcu 2006
Bardzo miły, kontaktowy, przyjacielski, opiekuńczy. Pojawił się nagle, nikt nie potrafi określić zdarzenia, osób, jak to się stało. Latem tego 2007 dochodziły do mnie wieści, że jest taki kot, który przychodzi od czasu do czasu z 2 maluszkami. Niestety dopiero w grudniu 2007 udało mi się go spotkać. Okazało się, że kocurek gaduła zaopiekował się dwójką maluchów, być może sierot (tego nie wiemy, gdzie jest mama). Chodziły za nim krok w krok. On je mył i pilnował. Maluszki Boni i Nomi nie są bardzo ufne ale do bezdomnych, którzy tam żyją, podchodzą i dają się głaskać. Niestety nie mamy w chwili obecnej miejsca aby przygarnąć tę kocią rodzinkę z powodu zbyt dużej ilości zwierząt czekających na adopcję. Nie chcemy również zabierać np. rudego i zostawić maluchy, dla których Jaskier jest jedynym przyjacielem, matką, tatą, po prostu wszystkim. Być może znajdzie się ktoś kto mógłby je przygarnąć najlepiej na stałe.
Tel. 833-81-30; 0-693-34-99-78
Jeśli ktoś zechce sponsorować Jaskra, Boni i Nomi, prosimy o wpłatę na
konto Fundacji Canis, z dopiskiem Jaskier, Boni i Nomi na .
Poprawiony: sobota, 09 stycznia 2010 23:23
|
|
|
|
|