O Fundacji

Strona główna

Fundacja Canis

Ludzie Fundacji

Akcje na rzecz mniejszych braci

Sponsorzy

Nasi podopieczni

Koty do adopcji

Kocięta do adopcji

Psy do adopcji

Adopcja na odległość

Znalazłem dom

Niebo z widokiem na Raj

Ogłoszenia do wydruku

Porady

Adopcja dorosłego kota

Dlaczego warto adoptować koty z azylu?

Karmienie osieroconych kociąt

Idealny opiekun zwierząt

Przygotowanie domu na przyjęcie kota

Pierwsze dni kota w nowym domu

Zabezpieczenie mieszkania

Koty wychodące - zagrożenia

Jak pomagać kotom wolnożyjącym w mieście

Koty wolnożyjące - jak zapewnić im azyl/schronienie

Jak odnaleźć zagubione zwierzę w Warszawie i okolicy

Na koty można się odczulić

Lecznice weterynaryjne

Książki

Kocia bibliografia

Psia bibliografia

Prawo

Światowa Deklaracja Praw Zwierząt

Ustawa o Ochronie Zwierząt

Adopcja na odległość

Jeśli nie możesz zaopiekować się osobiście naszym zwierzakiem, a bliski jest Ci los czworonożnych przyjaciół, mamy dla Ciebie propozycję zaadoptowania kota lub psa na odległoźść.
Adopcja na odległość to sponsorowanie wybranego przez Ciebie czworonoga. Wyżywienie, szczepienia ochronne i opieka weterynaryjna dla jednego z naszych kotów wynosi 140 zł miesięcznie, a na jednego psa: 200 zł miesięcznie

Nie przyglądaj się biernie naszej pracy - to właśnie Ty możesz nam pomóc - wydrukuj w kolorze nasze ogłoszenia o psach i kotach, czekających na adopcję i zawieś je: w lecznicach weterynaryjnych, w miejscu swojej pracy, w sklepach zoologicznych.
Na wsparcie czeka bardzo liczna gromadka potrzebujących "mniejszych braci": kotów i psów.
W zamian za to, zamieścimy Twoje imię i nazwisko przy zdjęciu Twojego podopiecznego na naszej liście ofiarodawców.


Tamara
ur. 01.2005 r.
Oskar i Tamara pochodzą z prywatnego azylu w Węgrowie. Początkowo były w bardzo złym stanie, odwodnione, wychudzone, brudne. Przeszły kurację antybiotykami. Test białaczkowy wyszedł negatywny. Po 3 tygodniach dobrego odzywiania, witamin kotki doszły do siebie, wyładniały i nabrały ciała.

Tamara - koteczka, bardzo przymilna, łagodna, łasi się, przymila. Jest bardzo wesoła, energiczna, lubi się bawić. Jest wysterylizowana.
Niestety ta przemiła koteczka nie znalazła domu a w 2006 ujawniła się u niej mocznica.
Dzięki regularnym kroplówkom i lekom, Tamarka jest w miare dobrej formie: bawi się, biega. Tamarka wymaga specjalnej karmy dla kotów chorych na nerki. Jest kotkiem łagodnym i spokojnym, przyzwyczaiła się do kroplówek i znosi je ze stoickim spokojem.
Tel.: 839-30-46; 601-668-375 - Małgosia, lub 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Tamary

Jeśli ktoś zechce sponsorować Tamarę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Tamara na na odwrocie blankietu.

Michasio
ur. 1993 r.
Pierwszy Fundacyjny kocurek. "Zdobyty" przy okazji robienia pierwszej zbiórki rzeczy do schroniska w Celestynowie w 1993 r. Przyniesiony jako jeden z darów.
Chudziutki, drobniutki, przerażony. Zamieszkał u mnie już na stałe. Obecnie wyrósł zdecydowanie na dużego Kotka. Bardzo spokojny i delikatny. Mimo swoich rozmiarów chce być ciągle noszony na rękach i pragnie żeby patrzeć mu czule w oczy. Bardzo dobrze toleruje towarzystwo innych kotów, jest super workiem treningowym dla małych kociaczków.
Trzykrotnie przechodził stany mocznicowe, jednak wykryte w bardzo wczesnym stadium dawały się opanowac oczywiście przy odpowiedniej diecie. Dlatego też zawsze musimy by czujni, aby nie przegapić pierwszych objawów choroby.


Tel.: 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Michasia

Jeśli ktoś zechce sponsorować Michasia, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Michasio na odwrocie blankietu.

Dudek u Ewy
ur. 1996 r.
Bracia Dudek i Spotek urodzeni w 1996 r. , małe jasno-rude, bardzo sympatyczne pieski. Trafiły pod opiekę Ewy od osoby psychicznie chorej. Pieski pokazywane przez opiekunkę na WOT'cie nie znalazły zainteresowania i wówczas jako miejsce ostatniej szansy na przeżycie zostały przyjęte przez Ewę i przebywają u niej od 1998 roku.
Dudek jest radosny, bardzo kontaktowy i kochany przez wszystkich.
W lutym 2007 Spotek odszedł po ciężkiej chorobie nowotworowej.


Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Dudka


Jeśli ktoś zechce sponsorować Dudka, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Dudek Ewy na odwrocie blankietu.

Dziewczynka u Ewy
ur. 2000 r.
Niewielkiej postury, ale z wielkim sercem, śliczna bialo-bura sunia, urodzona w 2000 roku. Bardzo grzeczna i mądra, zdrowa, bardzo pieszczotliwa, kolanowa przylepa. Straciła jedno oko - została pogryziona przez psy. Wysterylizowana.

Bardzo pragnie miłości. Ponieważ jest bardzo maleńka,często jest noszona i przytulana.


Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Dziewczynki

Jeśli ktoś zechce sponsorować Dziewczynkę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Dziewczynka Ewy na odwrocie blankietu.

Łatka u Ewy
ur. 1996 r.
Raczej niewielka suczka, biala z rudawymi uszami i plamami. Urodzona w 1996 roku.
Została przyprowadzona przez bezdomnego człowieka. Jest sunią słabo widzącą, super grzeczną. Nieprzytomnie pragnie miłości. W każdej sekundzie czeka na najmniejszy gest zainteresowania jej skromną postacią.


Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Łatki

Jeśli ktoś zechce sponsorować Łatkę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Łatka Ewy na odwrocie blankietu.

Mysza u Ewy
ur. 1994 r.
Mała ruda sunia z siwym pyszczkiem. Urodzona w 1994 roku. Wysterylizowana, zaszczepiona.
Kocha ludzi. Oczywiście najbardziej kocha Ewę, której nie odstępuje na krok. Toleruje towarzystwo innych piesków. Jest bardzo zazdrosna o swoją panią.
Była znaleziona na Wale Miedzeszyńskim. Biegła, właściwie powłuczyła łapkami, w kierynku Otwocka - prawdopodobnie wyrzucona została z samochodu. Nikt nigdy jej nie szukał. U Ewy jest od 1999 roku.


Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Myszy

Jeśli ktoś zechce sponsorować Myszę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Mysza Ewy na odwrocie blankietu.

Bobik u Ewy
ur. 1996 r.
Czarny pudelek, urodzony w 1996 r. Do Ewy trafił w roku 2001. Oddali go właściciele po 5 latach ponieważ za dużo szczekał. Jest nieufny do obcych ludzi, natomiast ogromnie przyjaznie traktuje do opiekunów. Szczególnie ukochał Ewę.
Jest spokojny i grzeczny, nie szuka zaczepki z innymi pieskami.


Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Bobika

Jeśli ktoś zechce sponsorować Bobika, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Bobik na odwrocie blankietu.

Cukierek
ur. 2003
Jako bezdomny kociak sam "wprosił się" do mieszkania w którym zamieszkał na stałe. Rozwijał się bardzo ładnie, bawił się i rozrabiał jak każdy małolat. Bezstresowy. Uczył wszystkie inny kotki tego, czego robić nie należy, np. wchodzenia po firance na regal.

Pewnego dnia rano został znaleziony w przedpokoju leżący w bardzo ciężkim stanie. Zaatakowała go ostra mocznica. Zaczęła się walka o życie, w której on starał się z całych sil uczestniczyć.

Cukierek z niezwykłą cierpliwością znosił wielogodzinne dożylne kroplówki i wszystkie inne zabiegi. Bardzo intensywne leczenie trwało ok. 2 tygodni. Przyniosło nieoczekiwanie dobre rezultaty. Kot zaczął chodzić, jeść samodzielnie.

Oczywiście choroba pozostawiła po sobie następstwa - uszkodzone nerki. Został kotkiem specjalnej troski i wymaga ciągłego podawania leków. Konieczną dietą jest karma dla mocznicowców K/D.

Musi mieć podawany lek Solidago - koszt kuracji wynosi 160 złotych. Musi również mieć przeprowadzane systematycznie badania krwi i moczu. Stąd jego miesięczne "utrzymanie" wynosi 100 złotych. Jak na razie Cukierek czuje się dobrze i chcemy aby tak zostało.

Zobacz akcje dla kota Cukierka>>>

Galeria Cukierka
Jeśli ktoś zechce sponsorować Cukierka, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Cukierek na odwrocie blankietu.

Białka
ur. 2002
Jest kotką łagodną, spokojną, nie drapie, nie sprawia kłopotów. Podchodzi blisko do człowieka w momencie podawania jedzenia i nadstawia łepek do głaskania, jest jednak nieufna i czujna. Doskonale dogaduje się z innymi kotami, zwłaszcza z kocurkami. Bez trudu można jej w razie potrzeby podawać tabletki czy wyczyścić uszy. Można ją wziać na ręce, ale tylko na chwilę. Nie jest wykluczone, że w domu cierpliwego opiekuna, będąc jedyną lub jednym z dwóch kotów, mogłabynabrać zaufania do człowieka. Białka mieszkała w piwnicy w jednym z bloków na ulicy Reymonta na Bielanach, gdzie urodziła czwórkękociąt. Była w bardzo złym stanie, wynędzniała, jej dzieci też wymagały leczenia. Kocięta po wyleczeniu zostały wyadoptowane, natomiast kotka została wysterylizowana i zaszczepiona. Nie mogła powrócić do swojej piwnicy z powodu wrogości mieszkańców budynku wobec kotów, w międzyczasie zamknięto szczelnie wszystkie okienka piwniczne. Pod opieką Fundacji stała się piękną kotką o puszystym futerku.
Galeria Białki
Jeśli ktoś zechce sponsorować Białkę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Białka na odwrocie blankietu.

Tony
ur. 1. 12. 2000 r.
Kocurek marmurkowy z białymi dodatkami. Jest zdrowy, czysty, bardzo zabawny, wesoły, wykastrowany. Lubi towarzystwo innych kotów.
Jest zaszczepiony, niestety bardzo płochliwy i ukrywający się przed ludźmi. Pieszczotom poddaje się jedynie opiekunce, u której przebywa od kocięcia.
Tel. 833-81-30, 0-693-34-99-78.
Galeria Tonyego
Jeśli ktoś zechce sponsorować Tonyego, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Tony na na odwrocie blankietu.

Melwin
ur.05. 2003
Został zabrany wraz z rodzeństwem oraz kocią mamą z ulicy Braci Załuskich na Żoliborzu. Starsza pani dokarmiała burą uroczą koteczkę. Wuszczała koty do mieszkania, gdzie spały sobie na kanapie i fotelach. Gdy przyszła jesień kobieta stwierdziła, że już kotów nie chce. I tym sposobem koty zostały pozbawione źródła pożywienia i miejsca do zamieszkania.
Kocią mamę zabrałam, a kocięta zostały u jednej z wolontariuszek. Były to trzy buraski około 6-cio miesięczne. Alwin znalazł dom, natomiast Paulinka niestety zmarła na skutek wrodzonej wady nerek. Melwin od początku jako najbardziej nieufny nie dawał się oswoić. Nie może zostać wypuszczony na dwór, gdyż nie dałby sobie rady na wolności. Ma delikatny żołądek, nie wymaga karmy specjalistycznej, ale jedzenie musi byc świeże i dobrej jakości, w przeciwnym wypadku kot choruje. Jest dorodnym, dużym, wykastrowanym, zaszczepionym kocurkiem, zaprzyjaźnionym z kotami w Ośrodku Adopcyjnym.
Galeria Melwina
Jeśli ktoś zechce sponsorować Melwina, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Melwin na odwrocie blankietu.

Milki
ur. 15. 04. 2000 r.
Milki został znaleziony w piwnicy bloku przy ulicy Broniewskiego jako dorosły wykastrowany kocurek. Był bardzo wychudzony z powodu dręczących go problemów z układem pokarmowym, które jak się okazało, spowodowane były chorobą trzustki. Długotrwała dieta przyniosła ogromną poprawę, jednak nadal Milki nie może jeść wszystkiego. Koniecznie musi dostawać suchą karmę Hills lub Royal Canine, może też jeść dobre puszki Felix lub Gourmet, od czasu do czasu świeżą wołowinę lub drób. Dostaje też ulubione witaminki Eltam. Popija to wszystko nie gazowaną wodą mineralną lub domaga się odkręcenia kranu i pije cieknąca wodę prosto z kranu. Milki jest cudownym kotem, potrafi bardzo dokładnie komunikować swoje potrzeby, kiedy i jak chce być głaskanym. Bez reszty poddaje się pieszczotom Danusi, pokłada się różowym brzuszkiem do góry. Lubi rozmawiać, jest bardzo towarzyski. Jako jedyny z całej gromadki wita wszystkich radośnie, nawet obce osoby. Jest kotem dominantem z silną osobowością - nawet największy kot robi się malutki przy wymianie spojrzeń z Milkim i schodzi mu z drogi. Do "łapoczynów" raczej nie dochodzi. Do innych kotów odnosi się z rezerwą, czasem tylko, kiedy jest w świetnym humorze, bawi się z nimi w berka.
Tel. 833-81-30, 0-693-34-99-78.
Galeria Milkiego
Jeśli ktoś zechce sponsorować Milkiego, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Milki na na odwrocie blankietu.

Sadełko 2
ur. 1997
Kot wolno żyjący w wieku ok.6-7 lat. Jest podopiecznym Danuty, dokarmianym przez Nią z gromadką innych kotów na Białołęce. Sadełko II był zawsze bardzo płochliwy, pojawiał się i znikał. Po kilku latach nabrał zaufania, podszedł blisko i dał się Danucie pogłaskać. Okazało się, że jest największym z możliwych pieszczochów.
Życie kota wolno żyjącego jest pełne zagrożeń i właśnie Sadełko II przekonał się o tym- samochód pogruchotał tylną łapę kota. Został zabrany przez Danutę do domu.
3.10 został poddany kosztownej operacji chirurgicznej przez lek. wet. Jarosława Wyparta. W czasie operacji okazało się, że złamanie jest bardzo skomplikowane, doktor pobrał przeszczep ze zdrowej kości ,połamana kończyna jest zgwoździowana i zadrutowana. Rokowania po operacji są dobre, w zależności od tego jak się przyjmie przeszczep.
Sadełko II został poddany operacji jako zdrowy kot, co potwierdziły badania krwi wykonane przed operacją.
Koszt operacji (z dużym rabatem dla fundacji, za który bardzo dziękujemy dr Wypartowi) oraz badania dodatkowe: badania krwi, zdjęcia rentgenowskie, leczenie pooperacyjne i wyjęcie gwoździ wyniosły około 1000 zł.
Galeria Sadełka

Jeśli ktoś zechce sponsorować Sadełka, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Sadełko 2 na odwrocie blankietu.

Wafel
ur. 15. 02. 1998 r.
Jako 3-miesięczny kociak został zabrany z ul. Deotymy - a właściwie z terenu należącego do kościoła przy tejże ulicy. Wafel wraz z rodzeństwem, pozbawiony jakiegokolwiek schronienia, mieszkał pod krzakiem bez względu na pogodę. Kociaki w czasie deszczu tuliły się do siebie, a było to jesienią.
Jakiekolwiek próby zainstalowania schronienia dla kociąt w krzakach były bezwzględnie wyrzucane przez porządkowych kościoła.
Ciągle przeganiane i bez dachu nad głową przeraźliwie bały się ludzi. Niestety tylko jednego kociaka udało się uratować i to tylko dlatego, że był najbardziej chory. I tak Wafel trafił do mnie.
Na początku tyfus i tasiemce (w ciągu 6 miesięcy 12 krotne odrobaczanie i trzymiesięczna biegunka), ostre zapalenie uszu, oskrzeli, pęcherza - choroby następujące jedna po drugiej.
Wafelek jest kotkiem o bardzo drobnej budowie - na skutek niedożywienie i inwazji tasiemców w dzieciństwie pozostały mu krzywe łapki.
Zdjęcie chorego Wafelka z dzieciństwa zostało wybrane jako logo Fundacji CANIS.
Pozostał kotkiem bojaźliwym, co nie wyklucza tego, że uwielbia pieszczoty i zabawy. Jest bardzo przyjazny w stosunku do innych kotków, szczególną opieką otacza nowoprzybyłe, myje je i zachęca do zabawy. Gdy słyszy, że któryś z kotków płacze, natychmiast biegnie mu na pomoc.
U Wafelka bardzo łatwo rozpoznać rozpoczynającą się chorobę - natychmiast ropieją mu oczy.
Na wiosnę 2003 roku badanie krwi pokazało, iż ma problem z nerkami (kreatynina 3.5, norma 1-1.8). Po intensywnym leczeniu trwającym ok. 3 tygodni doszło do normy 1.5. W chwili obecnej powtórne badanie krwi wykazało bakterie w układzie moczowym. Wymaga leczenia antybiotykowego i musi cały czas jeść specjalną leczniczą suchą karmę dla kotów ze skłonnościami do mocznicy. Nie przestrzeganie zaleceń dietetycznych może doprowadzić do nawrotu choroby. Teraz Wafel ma pięć lat. Ma śliczne futerko i okrągły brzuszek. Bardzo lubi jeść - być może ogromny głód, jakiego doznał w dzieciństwie, pozostawił taki ślad w jego psychice.
Galeria Wafla

Jeśli ktoś zechce sponsorować Wafla, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Wafel na odwrocie blankietu.

Duży
ur. 23. 03. 2000 r.
Duży pojawił się w miejscu gdzie karmimy koty na Białołęce sześć lat temu. Przychodził systematycznie. Początkowo całkowicie nieufny, potem dawał się głaskać, w końcu stał się pieszczochem. Przez te lata bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Pewnego dnia, zjawił się po dłuższej przerwie, kulejący, z gojącą się raną wielkości pięciozłotówki na głowie, zmierzwiony na grzbiecie, ogólnie w bardzo złym stanie. Co można było zrobić? Zapakowałam go do kociego transportera i pojechaliśmy do lecznicy. Na miejscu został zważony (7 kilogramów!), prześwietlono mu łapkę i zaaplikowano mu serię zastrzyków z antybiotyku. Łapka okazała się być dawno temu złamana, jest teraz krótsza o 1.5 cm od drugiej. Podczas prześwietlenia Duży otrzymał niewielką dawkę narkozy dla uspokojenia. Niestety, nawet ta mała dawka okazała się dla Dużego bardzo niebezpieczna. Wywołała częściowy paraliż mięśni, przykurcz głowy, wypadanie trzeciej powieki, problemy z jedzeniem. Przez pewien czas Duży wymagał podawania pokarmu do pyszczka. Kuracja antybiotykowa oraz troskliwa opieka postawiły Dużego na nogi. W tej chwili wszystko już jest w porządku, stare złamanie nie dokucza, łapka jest sprawna, doskonale bije inne koty. Paraliż się cofnął. Pojawiły się inne kłopoty, Duży zaczął kichać krwią. Podany antybiotyk zadziałał i w tej chwili, odpukać, krew z nosa nie leci. Pozostały do leczenia kosztowne drobiazgi jak np. świerzbowiec w uszach. Duży, mimo że wiele lat spędził na wolności, jest kochanym kotem, bardzo łagodnym, domagającym się pieszczot. Mamy nadzieje, że to już koniec jego kłopotów ze zdrowiem.
Po raz kolejny kot przebywał w domu pod opieką Danuty - poddany był chirurgicznej resekcji kła, który powodował ciągłe infekcje kota. Przed planowaną operacją doktor Beata Milewska nieodpłatnie sprawdziła za pomocą biorezonansu, jaki rodzaj narkozy będzie dla Dużego bezpieczny.
Kosztowna operacja i leczenie oraz troskliwa opieka Danuty przyniosły dobre rezultaty - Duży zaczął jeść i powracać do zdrowia. Po dwutygodniowej rekonwalescencji powrócił na Białołękę na swoje terytorium kota wolno żyjącego. Tam będzie nadal doglądany i karmiony przez Danutę.
Galeria Dużego

Jeśli ktoś zechce sponsorować Dużego, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Duży na odwrocie blankietu.

Balbinka
ur. 12. 06.1999
Po śmierci swojego jedynego, najukochańszego przyjaciela Carnuszka, została sama - byli nieodłączną parą przez całe jej życie, 8 lat. Inne koty się dla niej nie liczą. Chodziła smutna, przez wiele dni wszędzie go szukała. Minęło sporo czasu zanim pogodziła się ze stratą Czarnuszka.
Teraz pomału nabiera apetytu i zaczyna bardziej interesować się otaczającym ją światem. Balbinka jest zdrowa, nigdy nie chorowała, ale jest kotka "niedotykalską", chociaż śpi w łóżku z człowiekiem i chętnie się bawi. Przez tę nieufność trudno dla niej znalezć odpowiednich opiekunów. Gdyby trafił się dom, w którym mieszka kot potrzebujący towarzystwa i ludzie, którzy nie oczekiwaliby od Balbinki, że będzie ich przytulanką - wówczas chętnie ją wyadoptujemy. Jest naprawdę śliczną laską-buraską.

Kotka rezydentka będąca w Fundacji o 3 miesiąca życia. Tydzień temu zauważyłam, że kuleje na łapkę. Prawdopodobnie źle skoczyła przestraszona przez szczeniaki. W tym momencie zostalo zerwane wiązadło. Łapka została włożona w gips, jako pomoc doraźna ponieważ w czasie urlopowym nie było lekarzy. Siedzi w dużej klatce wystawowej ponieważ musi mieć spokój. Znosi to bardzo dobrze. W czwartek 13.09, po wizycie u dr. Zurańskiej, będzie podjęta decyzja co do dalszego leczenia. Jest duże prawdopodobieństwo, że być może naderwane ścięgna się zrosły. Jeżeli nie, będzie operacja zszywania ścięgien.
Galeria Balbiny Galeria Balbiny 2007

Jeśli ktoś zechce sponsorować Balbinkę, proszę wpłacić pieniądze na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Balbinka na odwrocie blankietu.

Sauron
ur. 12. 05. 2002 r.
Dwumiesięczny kociak, który w wieku 5 tygodni został przyniesiony do lecznicy. Zwierzątko miało oczy prawie całkowicie przeżarte kocim katarem. Jego dotychczasowa opiekunka nie zdawała sobie sprawy z tego, że ropny wyciek z oczu nie jest sprawą normalną. Został odebrany i przyniesiony do lecznicy przez jedną z osób współpracujących z Fundacją, ale niestety o jakiś tydzień za późno. Wzroku prawdopodobnie nie uda się uratować. W tej chwili Sauron przebywa pod troskliwą opieką Doroty, która stara się z pomocą "wujka" Jacka (okulisty) wyleczyć kocie oczy. Efekty kuracji już są widoczne i możliwe, że nie trzeba będzie usuwać prawego oczka. Leczenie jest jednak bardzo kosztowne - Sauron ma 4x dziennie wkrapiane 3 rozaje kropli (Naclof, Braunol i Tobrex) i prawdopodobnie potrwa to jeszcze przynajmniej rok. Jesteśmy jednak dobrej myśli, bo kociak pomimo swojego kalectwa wyglada na szczęśliwego i szaleje z podobnie okaleczonym Corwinem.
14.I.2003 Po kolejnej wizycie u okulisty wyrok na prawe oko zapadł - jest tak zniszczone, że niestety musi zostać usuniete. Na szczęście, tak jak i w przypadku Corwina, będzie można to zrobić przy okazji kastracji za kilka miesięcy. Lewe oczko jest już śliczne, Sauron na nie całkiem nieźle widzi i teraz zajmujemy się tylko "wybijaniem" resztek herpesa. Prawdopodobnie po wycięciu prawego oka skończą się Sauronowe męki z kropelkami.
Galeria Saurona

Jeśli ktoś zechce sponsorować Saurona, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Sauron na odwrocie blankietu.

Sadełko
ur. 24. 07. 2000 r.
Zając, ponieważ bardzo boi się obcych. Dopiero przy dłuższej znajomości daje się pogłaskać. Ja osobiście mogę z nim robić wszystko - uwielbia pieszczoty, zabawy, wspólne polowania na muchy, śpiewa. Wskakuje mi na ręce, kiedy nie mam zbyt wiele czasu aby się nim zająć. Świetnie udaje zmęczenie - w czasie biegania. Wzięty był z dworu wraz z mamą i dwiema siostrami jesienią zeszłego roku. Momentalnie z "dzikiego kota" stał się kotem domowym - czystym, posłusznym. Już w wieku 9-ciu miesięcy był operowany - usunięto guz - włókniako-mięśniaka, który na szczęście nie był groźny. W niedługim czasie odbył zdjęcie kamienia i kastrację. Na wiosnę, w maju 2001 r. pojawiło się prosówkowate zapalenie skóry - autoagresja. Choroba u kotów nieuleczalna. Dostawał dość długo sterydy. Badanie krwi wykazało spadek odporności. W chwili obecnej sterydy zostały odstawione, a choroba nie daje dokuczliwych objawów. Mimo to, Sadełko cały czas jest pod obserwacją weterynarzy.
Od kociaka był kotem delikatniejszym od innych, czemu zaprzecza jego dorodna postawa.
Grudzień 2004 - trudności w wyleczeniu przeziębienia i pojawiające się objawy autoagresji, jak również wzmożone pragnienie, nakłoniły mnie do wykonania badania krwi kotu - stwierdzono cukrzycę i znacznie podwyższone parametry wątrobowe.
Oprócz leków i diety, zalecono bardzo częste badanie moczu oraz podawanie leku podnoszącego odporność.
W ostatnim czasie u Sadełka pojawiła się autoagresja układu limfatycznego. Jako kotek cukrzycowy absolutnie nie może dostawać żadnych sterydów. Jedynum skutecznym sposobem jest podawnie kotu bardzo wysokiej jakości witamin np. Vita pet. Po intensywnym podawniu przez ok. miesiąc objawy znikają.
Dodatkowe koszty leczenia Sadełka to 140 zł miesięcznie.
Galeria Sadełka

Jeśli ktoś zechce sponsorować Sadełko, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Sadełko na odwrocie blankietu.

Gwiazda
ur. 27. 11. 2000 r.
Urocza kotka długowłosa, biała z czarnym ogonem. Była prawdopodobnie niechcianym prezentem gwiazdkowym, wyrzuconym po świętach. Gwiazda straciła jedno oczko. Drugie zostało uratowane. Koteczka czeka na bardzo opowiedzialnego opiekuna, gdyż wymaga dużej troski.
Gwiazda zamieszkała z innymi zwierzątkami pod bardzo troskliwą opieką pani Mirki i jej rodziny. W dalszym ciągu ma problem z oczami. Jest pod stałą kontrolą dr Jacka Garncarza. W czerwcu wystąpiły problemy z sercem, ale podobno z tego wyrośnie. Jak przystało na Gwiazdę jest piękna, kapryśna i kochana. Leczenie jest kosztowne i w całości pokrywane jest przez Fundację Canis. Same krople do oczu kosztują: 1 buteleczka Naclof 25zł, 1 buteleczka Tobrex 26 zł.
Galeria Gwiazdy

Jeśli ktoś zechce sponsorować Gwiazdę, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Gwiazda na odwrocie blankietu.

Smarkata
ur. 09. 10. 2002 r.
Smarkata w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ trafiając do Fundacji była wówczas najmłodszą z kotów oraz z ropnym katarem. Była bardzo chorą koteczką, znalezioną pod laskiem Olszynka na Bielanach - leżała w trawie skulona, padał deszcz. Bardzo długo była leczona, mimo iż była kotna, dostawała bardzo silne antybiotyki. Malutkie kotki zaraz po urodzeniu zostały uśpione.
Niestety Smarkata nigdy nie będzie już zdrową kotką gdyż urodziła się z rozszczepieniem podniebienia miękkiego, nosek ma ciągle zatkany, trudności w oddychaniu, jest niemalże karmiona. Smarkata jest bardzo pieszczotliwa i bardzo lubi się bawić. Ma piękne miodowe oczy i trochę przedłużoną sierść. Wysterylizowana. Obecnie ropny wyciek z nosa znacznie się zmniejszył dzięki kilkukrotnym naświetlaniom lampą Zeptera. Smarkata bardzo to lubi, kiedy widzi lampę, przychodzi i czeka na swoją kolej.
Dzięki sponsorom kicia dostaje wysokiej klasy sucha karmę w postaci drobnych kuleczek, której jedzenie nie sprawia jej kłopotu. Dzięki niej wyraźnie przytyła i zrobiła się błyszcząca.
Galeria Smarkatej

Jeśli ktoś zechce sponsorować Smarkatą, prosimy o wpłatę na konto Fundacji Canis, z dopiskiem Smarkata na odwrocie blankietu.